» » » Ukryta siła zespołu…

Ukryta siła zespołu…

Utworzono w Okiem statystyka | 0

Witajcie po długiej przerwie!

Poprzedni sezon spędziłem w zespole Asseco Resovii Rzeszów. Mogę stwierdzić, że po kilku miesiącach pracy w tym klubie wyniosłem ogromny bagaż doświadczeń. Wzięło się to z obserwowania sytuacji, które miały miejsce. Mogę wam przytoczyć kilka elementów tego doświadczenia: są to moje spostrzeżenia na temat pieniędzy w klubie, liczby obcokrajowców w drużynie, poznałem wielu ludzi, w tym zawodników których nie miałbym okazji poznać w żadnym innym klubie. Jednym z ważniejszych wniosków jest to, że zapewnienie przez klub wszystkiego, co tylko jest możliwe – nie przekłada się bezpośrednio na sukces.

W poprzednich latach dużo zastanawiałem się na czym polega siła największych zespołów i często moimi wnioskami były ogromne budżety klubów, posiadanie talentów siatkarskich, dobrze skonstruowane drużyny, wpływ trenera na środowisko i trafienie z transferami, czyli zakontraktowanie zawodników, którzy w sezonie grają świetnie. Oczywiście wszystko to jest ważne, lecz wiele z tych czynników przed sezonem jest bardzo niepewnych i efekty pracy widać dopiero w trakcie rozgrywania meczów. To, co chciałem Wam przekazać to wnioski dotyczące pewnej ukrytej siły. Tą siłą jest Sztab! Sztab ludzi pracujących dla dobra klubu, zawodników i na osiągnięcie sukcesu. Wiele klubów w Polsce dąży do tego, aby mieć profesjonalny sztab, który daje z siebie wszystko i poświęca całe swoje życie pracy. Niewielu się jednak to udaje ponieważ po sezonie obfitujących w sukcesy, wielu zawodników i członków sztabu dostaje propozycje z bardziej odpowiadających im klubów. Przez dużą część sezonu zastanawiałem się również na czym polega siła Resovii. I właśnie to przyszło mi do głowy. Ewenementem w Polsce jest, że pierwszy trener współpracuje z drużyną nieustannie przez 6 lat, a łącząc z byciem drugim trenerem i zawodnikiem wychodzi 25 lat pracy! Wymaga to olbrzymiej cierpliwości zarządu i sponsorów w stosunku do jego osoby, ponieważ wyniki sportowe są lepsze i gorsze. W tych słabszych momentach zawsze pojawia się ziarno niepewności, czy to nie jest ten moment, aby zmienić coś na lepsze. Właściwie to tylko spróbować zmienić, bo po zmianie okaże się czy będzie na lepsze. Chciałbym abyście zwrócili uwagę, że w Rzeszowie większość osób pełniących jakieś funkcje w sztabie, znajduje się w nim już od co najmniej kilku lat. Jest również kilka takich którzy pracują tam kilkanaście sezonów. Przykładem jest dobry duch tej drużyny, statystyk – Serek, który od 13 lat jest w klubie, jak również Jacek i Marcin ze stażami odpowiednio 14 i prawie 10 lat. To więcej niż ja w sumie pracuję jako statystyk. W minionym sezonie tylko trener przygotowania fizycznego, psycholog i ja byliśmy osobami, które nie mieszkały w Rzeszowie lub okolicach przed podjęciem współpracy. I to moim zdaniem jest klucz do sukcesu tego klubu. Ludzie, którzy codziennie dążą do podnoszenia poziomu, mają znacznie większą motywację! Przecież chodzi o ich miasto/region. Po osiągnięciu sukcesu takim ludziom trzeba znacznie więcej zaproponować, żeby skłonić do odejścia i zmiany barw klubowych. Rodzimy klub nie musi się martwić o zapewnienie im samochodów, czy mieszkań tak jak dla obcokrajowców. Sztab z nich złożony daje wiele stabilizacji i uważam, że jest to myślenie przyszłościowe, bo właśnie oni bardzo rzadko będą odchodzili do innych miast, nie będą zabierali ze sobą zawodników ani wiedzy o słabościach i problemach w swojej poprzedniej pracy.

Myślę, że wielu zarządców w klubach PlusLigi nie zdaje sobie sprawy z tego, o czym wyżej napisałem. Niestety, bo według mnie niesie to ze sobą dużo spokoju, oszczędności finansowych i ogromne możliwości planowania przyszłości. Nie rok naprzód, lecz na kilka sezonów! W większości miast PlusLigi istnieją duże tradycje siatkarskie. Stamtąd pochodzi wielu zawodników i trenerów, którzy byliby w stanie podjąć się budowania przyszłości. Dla nich projekty klubowe to coś znacznie więcej, niż tylko kolejna praca. Częstochowa, Będzin (Sosnowiec), Olsztyn, Warszawa, Szczecin. Na pewno znacie kilku, jak nie kilkunastu zawodników, byłych zawodników, trenerów i pozostałych członków sztabu dla których te miasta są rodzinnymi, bo tam wracają po zakończonym sezonie. Wystarczy spojrzeć na Szczecin, z którego pochodzi Michał Gogol, a który po latach wrócił do swojego miasta i krok po kroku zaczyna odnosić sukcesy z Espadonem. Z tego co mi wiadomo cały jego sztab pochodzi z okolic Szczecina, podobnie jak kilku zawodników.

Wszystko powyżej to moje osobiste przemyślenia i napisałem o tym dlatego, że uważam to za baaardzo ważny element sukcesu. Mam nadzieję, że wielu z Was dzięki tym kilku zdaniom spojrzy na pewne kwestie inaczej.

Poniżej jeszcze zdjęcie z ubiegłego sezonu… to zdjęcie najbardziej przypadło mi do gustu, gdyż ma swoją historię… przyjrzyjcie się dokładnie 🙂 

fot. CEV.LU

Zostaw Komentarz